Pomimo deszczowej aury, postanowiłam wyjść spod kocyka i zabrać Shigę w miejsce, do którego wybierałyśmy się już od roku…
Miejsce, które totalnie nie kojarzy się z możliwością wejścia do niego razem z psem. A jednak.
Muzeum architektury we Wrocławiu – już od roku – ma drzwi otwarte dla czworonożnych przyjaciół.
Skąd w ogóle pomysł na to, aby wpuścić psy do muzeum? Za ten przemiły przywilej należą się podziękowania bezdomniakowi o wdzięcznym imieniu – Kustosz.
Piesek został pewnego dnia podrzucony do muzeum i tam już został. Szanownego Jegomościa oraz Jego historię możecie zobaczyć tutaj.
Jakieś przepisy?
Pies przez cały czas oczywiście musi pozostawać na smyczy oraz powinniśmy posiadać przy sobie jego książeczkę zdrowia z aktualnym szczepieniem przeciwko wściekliźnie. To standardowe przepisy odnoszące się praktycznie do każdego miejsca, w którym chcemy przebywać razem ze swoim psem (zgodnie z prawem).
Cieszy mnie to, że w regulaminie, brak jest zapisu o tym, że pies ma być w kagańcu, natomiast napisana jest oczywista oczywistość – właściciel ponosi całą odpowiedzialność za psa.
To mi się podoba. Każdy właściciel wie/powinien wiedzieć(?) na co stać jego psa i czy może mu zaufać wprowadzając go do muzeum. Odnosi się to praktycznie do każdego miejsca, do którego idziemy z psem – park, bar, restauracja, pociąg itd.
Oprócz książeczki zdrowia i smyczy, warto mieć przy sobie smaczki i nagradzać towarzysza za super zachowanie. Powiedzmy sobie szczerze – muzeum, to nie jest dla psa super miejsce zabaw, w którym spotka fascynujące go rzeczy. Towarzyszy nam w naszych widzimisiach, więc pochwalmy go za to, że cierpliwie je znosi 😉
Nasze zwiedzanie rozpoczęłyśmy od wystawy czasowej, na której najbardziej mi zależało, bo można było ją zwiedzać tylko do 29.09.2019
A zaraz obok tejże wystawy, muzeum przygotowało plac zabaw z resorakami 😀
W środy wejście do muzeum jest zupełnie za darmo, natomiast w poniedziałki jest nieczynne.
Muzeum Architektury, to na razie jedyne muzeum we Wrocławiu, do którego można wejść razem z psem. Osobiście chętnie odwiedziłabym kolejne takie miejsca, bo jedno muzeum na tak bogatą ofertę, jaką prezentuje Wrocław, to tyle co nic.
Na koniec mam osobistą refleksję. Historia Kustosza, to kolejny dowód na to, że bezdomniaki robią w naszym życiu duuużo dobrego <3